Tak jak wspominałam już wcześniej, miałam zamiar poddać się zabiegowi, który ma za zadanie odbudować moje włosy. I tak też poczyniłam. Na zabiegu byłam we wtorek. Największą bolączką dla mnie był zakaz mycia włosów przez dwie doby - dlatego też odpuściłam jeden dzień treningu - za kaca moralnego odpowie fryzjer Pan Paweł ;)
Tak więc zabieg trwał dobre 1,5 godziny. Wykonany produktami francuskiej firmy Ducastel - Subtil Keratin.
W pierwszej kolejności było mycie głowy szamponem chelatującym, mającym za zadanie oczyszczenie włókna i otwarcie łuski włosa (pH neutralne).
Przesiadłam się na fotel i zaczęła się rekonstrukcja (pH 4,5). Po rozczesaniu włosów, pasemko po pasemku było smarowane odpowiednią mazią mającą za zadanie zregenerować wewnętrzną architekturę oraz odbudować powierzchnię włókna. Po nałożeniu produktu usiadłam pod gorącą sauną.
Po saunie znów mycie głowy.
W następnej kolejności były czynności mające na celu zachowanie optymalnego poziomu nawilżenia włókna włosa włącznie z jego rdzeniem (pH 3,5).
Tak samo jak w poprzednim kroku po rozczesaniu, pasemko po pasemku .... i pod saune.
Mycie głowy.
Ostatni krok to Termo-Action Spray. Nabłyszczające mleczko, które absorbuje nadmiar ciepła przy suszeniu włosów suszarką i wygładza je, sprawiając, że włosy staja się miękkie i jedwabiste. Suszenie + prostownica. Łuski pozamykane - efekt ....
Piękne, błyszczące, mega śliskie włosy. Włosy były tak wygładzone,że nawet po spięciu mojego "jupitera" na czubku głowy i rozpuszczeniu go, włosy nadal były pięknie wygładzone :)
Tak jak pisałam na początku, nie mogłam myć włosów przez dwie doby. Nie mogłam się doczekać dzisiejszego dnia - bo to właśnie dziś miałam już zobaczyć efekt po umyciu - czego byłam najbardziej ciekawa.
Ciekawa, bo normalny efekt po umyciu przedstawia się w następujący sposób ...
I tak.... nie rozczesałam co prawda włosów palcami jak mogło się zdarzyć po zabiegu, ale po użyciu mleczka grzebień przechodził przez moje kołtuny jak po maśle :) Po wysuszeniu włosy są sypkie, puszyste i ładnie pachną... po prostownicy - mega lśnią i jak je wypuszczam powoli z ręki to spadają jakby pojedynczymi pasemkami a nie czepiają się siebie.
Ogólnie z efektu jestem bardzo zadowolona. Zakupiłam od razu szampon i mleczko do dalszej pielęgnacji - WARTO!
Będę systematycznie aktualizować post o nowe zjawiska zachodzące na mojej głowie po tymże zabiegu.
Włosy po myciu, wysuszeniu i wyprostowaniu (nie przyłożyłam się zbytnio do tego) prezentują się tak...
Myślę, że efekt wart tych 80 zł za zabieg :) Polecam oczywiście Pana Pawła i jego salon. http://www.facebook.com/atelierserkis?fref=ts
P.S. Przepraszam,że tak rzadko piszę, ale Filip + ząbki = 1% wolnego czasu :)
Tydzień po zabiegu - włosy myte codziennie - tylko wysuszone, bez prostownicy! (nie było czasu :) )
Włosy nadal dobrze się rozczesują, jest ich po wysuszeniu bardzo dużo, ładnie się błyszczą. Po wyprostowaniu prostownicą efekt utrzymany jak na zdjęciu sprzed tygodnia.
Minęły trzy tygodnie od zabiegu - włosy w dalszym ciągu są w świetnej kondycji - dobrze się rozczesują, ładnie się błyszczą i nie wymagają wielkich starań aby wyglądały tak...